14.06.2013

Uwaga na kleszcze!

                   

Kiedy nadchodzą ciepłe miesiące, wiele osób zaczyna wybierać się na łono natury. Przyjemnie jest pospacerować sobie po lesie lub zorganizować piknik na łące. Spędzanie czasu na świeżym powietrzu jest także korzystne dla naszego zdrowia, choć – jeśli nie zapewnimy sobie odpowiedniej ochrony – może okazać się niebezpieczne.

Zagrożeniem dla naszego zdrowia ze strony natury są kleszcze – małe pajęczaki czyhające w trawach i liściach drzew na swoją ofiarę – czyli człowieka lub zwierzę, którego krwią będą mogły się pożywić. Kleszcz sam w sobie nie stanowi zagrożenia dla człowieka, ponieważ po napiciu się krwi sam odczepia się od swojego żywiciela, w większości przypadków nie pozostawiając mu po sobie żadnych uszczerbków na zdrowiu. Problemem są jednak bakterie i wirusy przenoszone przez te pasożyty. Większość kleszczy jest zdrowa – a co za tym idzie – nie stanowi żadnego zagrożenia dla ludzi. Niektóre z nich są jednak zarażone różnymi chorobami, których nabawiły się pijąc krew chorych zwierząt. Zarażone w taki sposób kleszcze, składając jaja przekazują potomstwu choroby, których są nosicielami. Stąd bierze się duża ilość kleszczy, które wbijając się w człowieka mogą przenieść do jego krwi swoje wirusy czy bakterie. Aby się przed tym zabezpieczyć, należy jak najbardziej ograniczać ryzyko ukąszenia przez kleszcza. Najlepszym na to sposobem jest unikanie wszelakich traw, zarośli czy liści. Jeśli jednak nie umiemy odmówić sobie przyjemności w postaci spędzania czasu na leśnych spacerach czy biwakach nad jeziorem, którego brzegi porośnięte są bujną trawą, to ochronić nas mogą środki odstraszające owady. Spray przeciw kleszczom nie da nam jednak stuprocentowej ochrony, należy więc w ramach profilaktyki, oprócz stosowania go, nosić ubrania w pełni zakrywające ciało – długie spodnie, pełne buty, koszule z długimi rękawami. Najlepszym okryciem głowy okaże się w tej kwestii kapelusz. Po powrocie z miejsca, w którym byliśmy narażeni na atak kleszczy, należy dokładnie obejrzeć swoje ciało w poszukiwaniu małych, czarnych kropek, które mogą okazać się tymi pasożytami. Kleszcze najczęściej wbijają się w miękkie, dobrze ukrwione miejsca, czyli pod pachami, za uszami, na zgięciach rąk oraz nóg, w pachwinach i na brzuchu. Jednak nawet dokładnie szukając, możemy nie zauważyć ewentualnego „niechcianego gościa” na swoim ciele, dlatego warto jest wziąć prysznic, ponieważ jeżeli insekt jeszcze się w nas nie wbił, to strumień wody zmyje go z naszego ciała. Jeżeli jednak znajdziemy na sobie kleszcza, który wbił już się w naszą skórę, należy go jak najszybciej usunąć, ponieważ zmniejszy to ryzyko ewentualnego zarażenia. Najlepiej, kiedy kleszcza usuwa chirurg, ponieważ pozbędzie się go w całości. Robiąc to sami, możemy oderwać sam wystający odwłok, podczas gdy główka pasożyta pozostanie w naszej skórze. Jeśli jednak nie mamy możliwości natychmiastowego zgłoszenia się do chirurga, to wyciągając kleszcza na własną rękę uważajmy, by uniknąć oderwania odwłoku od główki. Najlepiej zrobić to pensetą, chwytając nią kleszcza przy samej skórze i delikatnie go wyciągnąć. Nie należy kręcić nim podczas wyjmowania, gdyż można wtedy „wycisnąć” jego zawartość do swojej skóry lub oderwać mu odwłok. Nie powinno się też stosować używanych niegdyś metod smarowania kleszcza naftą czy wazeliną w celu otrucia go, ponieważ duszący się wtedy pajęczak wymiotuje, wprowadzając ze swoimi wymiocinami do naszej skóry wirusy, jeśli jest zarażony.

Osoby szczególnie narażone na ugryzienia kleszczy, takie jak leśnicy, grzybiarze czy harcerze, powinny dodatkowo szczepić się przeciwko kleszczowemu zapaleniu opon mózgowych – jednej z najczęściej wywoływanych przez ugryzienia kleszczy chorób. Szczepienie zagwarantuje jednak ochronę tylko przed tą określoną chorobą, podczas gdy wciąż pozostanie ryzyko przeniesienia innej, na przykład boreliozy, która jest jeszcze częstszym odkleszczowym schorzeniem.

Jeżeli jednak nie uda nam się ochronić przed ukąszeniem kleszcza i - pechowo dla nas - będzie to „zarażający” kleszcz, to im szybciej podejmiemy leczenie, tym lepiej. Żeby jednak zacząć się leczyć, trzeba najpierw zdiagnozować chorobę. W przypadku ugryzienia przez kleszcza wykrycie choroby oraz jej przyczyny może być trudne, ze względu na to, że dolegliwości te nie atakują od razu po ukąszeniu. Dlatego warto znać początkowe objawy odkleszczowych chorób, żeby móc jak najwcześniej zdać sobie sprawę, co się z nami dzieje.

Żyjące w Polsce kleszcze przenoszą głównie dwie choroby – boreliozę oraz kleszczowe zapalenie opon mózgowych. Ryzyko zarażenia się boreliozą występuje wtedy, gdy kleszcz siedział w naszej skórze dłużej niż jedną dobę. Bakteria boreliozy charakteryzuje się tym, że atakuje wiele różnych narządów, w związku z czym objawy tego schorzenia nie są jasno sprecyzowane i mogą być inne dla każdego organizmu. Jest jednak parę symptomów boreliozy, które występują w większości przypadków, dobrze jest więc je znać, bo może pomóc to w szybkim zdiagnozowaniu choroby. W 70% przypadków chorzy na boreliozę, po paru dniach od ugryzienia przez kleszcza, zauważają w tym miejscu tzw. rumień wędrujący, czyli plamę na skórze, zaczerwienioną z brzegu a jaśniejszą po środku. Plama ta staje się coraz większa i często ma tendencję do przemieszczania się w sposób obwodowy (dlatego rumień określa się przymiotnikiem „wędrujący”). Jednak zdarza się także, że rumień pojawia się w zupełnie innym miejscu, niż zostaliśmy ukąszeni, dlatego nieraz trudno jest połączyć ze sobą te dwa fakty. Wraz z pojawieniem się rumienia, występują przeważnie także inne objawy, podobne do tych, które dokuczają nam przy grypie. Są to na przykład bóle mięśni, gorączka czy uczucie ogólnego rozbicia. Kilka miesięcy po wystąpieniu rumienia, jeśli choroba nie jest leczona antybiotykami, bakteria boreliozy rozsiewa się siecią naczyń krwionośnych. Objawy są wtedy zależne od narządowego umiejscowienia zmian. Mogą nam dokuczać rozmaite dolegliwości. Jednym z częstszych objawów są nawracające zapalenia stawów. Możemy też odczuwać sztywność karku, porażenie mięśni twarzy, częste bóle głowy czy nawet zaburzenia psychiczne. Kilka, lub czasami kilkanaście miesięcy później atakują nas kolejne dolegliwości, takie jak przewlekłe zapalenia stawów, zapalenie mózgu, zapalenie rdzenia kręgowego, zapalenie nerwu wzrokowego, zaburzenia neurologiczne, zmiany skórne lub zanik skóry. Wystąpienie boreliozy potwierdza się poprzez wykonanie testów serologicznych, wykrywających we krwi lub w płynie mózgowo-rdzeniowym obecność przeciwciał odpowiedzialnych za zwalczanie tej choroby.

Objawy drugiego przenoszonego przez kleszcze schorzenia - kleszczowego zapalenia opon mózgowych - występują po około dziesięciu dniach od ukąszenia. Są to dolegliwości grypopodobne – gorączka, bóle mięśni, a później mogą do tego dojść bóle głowy, wymioty, sztywność karku czy nawet utraty przytomności. Przebieg choroby zwykle jednak jest łagodny i zdrowiejemy po około tygodniu lub nawet szybciej. Leczenie kleszczowego zapalenia mózgu odbywa się wyłącznie objawowo – zwalczamy tylko dokuczające nam skutki choroby, a nie jej przyczynę. Wydaje się więc, że choroba ta nie jest taka groźna, jednak może ona doprowadzić do wystąpienia poważnych powikłań, takich jak porażenie nerwów czaszkowych i obwodowych, zaburzeń psychicznych lub niedowładu w kończynach. Kleszczowe zapalenie opon mózgowych diagnozuje się, podobnie jak w przypadku boreliozy, poprzez oznaczanie przeciwciał. Przed wystąpieniem tej choroby można się zabezpieczyć poprzez wykonanie serii szczepień. Osoby niezaszczepione powinny oczywiście stosować się do ogólnych zasad przeciw-kleszczowej profilaktyki (stosowanie preparatów odstraszających owady i noszenie w miejscach ryzyka ubrań zakrywających całe ciało).
dbam o zdrowie

0 komentarze:

Prześlij komentarz